Kroniki deszczowe vol3

 

W literaturze nadrabiam klasykę. Jestem świeżo po Hamlecie. Przez cały czas czytania, z niecierpliwością czekałem na moment, gdy książę Danii podniesie czaszkę swego ojca i powie pamiętne zdanie: „Być albo nie być”. Gdy umarł po pojedynku, zacząłem podejrzewać, że chuj z tego będzie. I faktycznie owa scena, która jako dziecku wypaliła się w pamięci mocniej niż krasnoludzka runa, została stworzona na potrzeby sztuki. A w tekście Hamlet pamiętne słowa wypowiada do Ofelii, natomiast czaszka jest później i należy do nadwornego błazna Yoricka. No kurwa, całe życie w kłamstwie. Ale okej, przyzwyczaiłem się.

Potem czytam Romeo i Julia. Mam nadzieję, że nie będzie kolesia, który biega po domu i rymuje na temat kaloszy czy sprzętu ogrodniczego, bo ostatnimi czasy takie rzeczy są modne. Ale nawet jeśli, to jakoś to zniosę. Byle poznać i nie uchodzić na prostala.

Ostatnio uświadomiłem sobie, że nie potrafię tańczyć. W sensie nie znam żadnego tańca, mimo że się ich uczyłem. Na studiach nawet miałem zajęcia z tańca. I nic nie umiem. Nie żebym chciał nagle zacząć tańczyć (tym bardziej miał ku temu okazję inną niż prysznic), ale po prostu nie umiem. Słucham muzyki, myślę sobie „fajne na tany tany w klubie”, a potem wyobrażam sobie, jak macham łokciami jak Maciek z klanu i uśmiecham się sam do siebie, myśląc o eutanazji.

Ostatnio spotkałem kobietę, która ostrzegała mnie tak po prostu, na ulicy, że górka śmieciowa na Wólce mnie truje. Że tam są toksyny i te opary lecą do nas i trują nas chemią. I z jednej strony miałem temat zagłębiony wcześniej – wiem, że faktycznie jest takie zjawisko, że smród dociera na Młociny i jest to problem. Z drugiej strony obca kobieta po prostu podeszła do mnie i zaczęła pierdolić o tym, że nas trują. I zapraszała na spotkanie pod bramą kompostowni. Jak dużo trzeba mieć czasu i chęci w życiu by w środku tygodnia o 13:00 iść pod bramy kompostowni i pikietować? Które z nas się bardziej pogubiło: ja, bo nic w tej sprawie nie robię i mam to w dupie czy ona, która działa w sprawie, w której i tak nie wygra? A przecież trują ją i mnie. Ciężka sprawa.

Uświadomiłem sobie, że dawno nie było w kraju żałoby narodowej. To przykre. Rządy PiSu przyzwyczaiły mnie w ostatnich latach do ciągłego wmawiania mi zasad martyrologii. Brakuje mi tegoL że sklepy zamknięte, że gospodarka na tym traci, że kary dają za robienie imprez. A teraz tylko matkom pomagają rodzić niepełnosprytne dzieci. Mógłby ktoś w końcu zemrzeć, najlepiej w jakimś tragedio-zamachu, przynajmniej miałbym o czym pisać.

A tak to dupa. Więc kończę. Papa.

Grzegorz Barański

09.11.2016 16:40

Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy.

Wgraj plik


Prześlij plik z komputera.
Niniejszym potwierdzasz, że posiadasz wszelkie niezbędne prawa do publikowanych przez Ciebie materiałów. W przypadku gdy dojdzie do złamania przez Ciebie praw osób trzecich lub publikowane materiały będą szkodliwe dla dzieci, zastrzegamy sobie prawo ich usunięcia w każdym momencie.

Zrób zdjęcie


Edytuj wideo


Dodaj komentarz


Zgłoś komenatrz


Czy naprawdę chcesz zgłosić ten komentarz jako nieodpowiedni?


cancelaboheader


cancelabotext


Szukaj



Subskrybuj kanał


Otrzymujesz powiadomienia o publikacji nowych filmów.



Czy na pewno chcesz to usunąć?

zaloguj się na urządzeniu mobilnym


Odwiedź