Kroniki deszczowe vol. 4

 

Ludzie poruszający się tym środkiem komunikacji są doprawdy zadziwiający. W jedną stronę jechałem luksusowym (na polskie warunki oczywiście!) Intercity, które wpierdala za jeden przejazd ponad dwie stówki. W cenie mamy poczęstunek w postaci herbatki, którą się poparzyłem i ciasteczko wielkości przekąski dla psa. Pychota i delicje. Wracając do ludzi. Jechałem z różnymi osobistościami, grubaskami pożerającymi chipsy, rodziną wieśniaków dyskutujących, jak to było kiedyś w PKP oraz z moim faworytem – młodym panem, rocznik 88, w rękach większy niż w głowie, wytatuowany w godło Legii oraz niemiecki żelazny krzyż. Zdawał się być człowiekiem orkiestrą. Z jego opowieści, którymi raczył bogu winnych pasażerów, wynikało iż jest on: byłym żołnierzem zawodowym, sprzedawcą, kustoszem, znawcą sztuki, kolekcjonerem, stylistą, znawcą mody, podróżnikiem, emigrantem oraz, co najważniejsze, naprawdę FAJNYM KOLESIE

Przez 7 godzin jazdy i słuchania tych nieprawdopodobnych, nadających się jedynie do Uwagi! lub Interwencji wiadomości, mój mózg zamieniał się w bezkształtną papkę. Dodajmy do tego, że owy Pan posługiwał się dialektem mi nie znanym, nie wiem czy było to kurwa esperanto czy inny syf, bowiem zwroty typu „olrajto, no problema” zdają się być połączeniem polskiego, angielskiego i hiszpańskiego. Dla takiego ciekawego świata intelektualisty jak ja, była to bardzo poznawcza i intrygująca przygoda, nie ukrywam.

Miejsce mojego pobytu miało być kurortem nad polskim morzem, miejscem o bardzo wysokim standardzie i jakości. Przywitał mnie brudny dworzec, syf i deszcz. Następnie Pan rozwożący chętnych po hotelach, bez wymieniania zbędnych uprzejmości (jak się później okazało, jest to część kultury osób tam mieszkających), wziął nasze bagaże i po prostu pierdolnął nimi o podłogę swego Mysterious Wana. Następnie cisnął bagażami innych na mój i dojebał wszystko tylną klapą. Tak zgnieceni i modlący się o zachowanie resztek laptopa, ruszyliśmy w drogę.

Unia Europejska do oczywiście żydy i diabły, ale pieniążki brać się lubi. Pół miasta było rozkopane w trzy dupy, samochody jeździły chodnikami ścigając się z pieszymi. Nadmorski Carmageddon. Po dotarciu na miejsce, odebraniu kluczy do pokoju, ruszyliśmy.
"Apartament", który widziałem na zdjęciach, musiał być w innej części budynku, być może grafik pomylił się przy wrzucaniu fotek na serwer, gdyż jakby nie patrzeć, pokój nie przypominał tego, co widziałem na stronie. Ale to nieważne, najważniejsze że mamy Internet! Otóż ta daaamm, ktoś zajebał kabel! A WiFi brak. Dzwonię do właściciela. Niestety ten nie odpowiada. Wysyłam smsa. Odpowiedzi wciąż brak. Przez mój siedmiodniowy pobyt nie udało mi się z nim skontaktować. Profesjonalizm i fachowość.

Przez pierwsze dwa dni z nieba napierdalała woda, także nici z opalania swego spasionego ciałka. Pozostał spacer po wspaniałym kurorcie. Atrakcji co niemiara! Aleja Gwiazd, pomnik Holoubka, z którym ludzie pociesznie robili sobie zdjęcia, dyskoteki, kluby, festiwale i karnawał! Co dusza zapragnie! Wszystko zapakowane w plastik i róż. O wiarygodności w oryginalność pamiątek, świadczył fakt, iż były tak wiekowe, że rozpadały się w rękach, co tylko potwierdza ich wartości jako artefaktów.
Jeżeli ktoś jest fanem zdrowego żywienia lub też jest na diecie, to nad morzem UMRZE. Próżno szukać sałatek czy dań wegetariańskich (poza zapiekanką o takiej nazwie). Wierzcie mi, że takiej ilości gofrów, hamburgerów, hot-dogów, pizzy, zapiekanek, lodów kręconych i na patyku, kebabów, grillowanych mięs, bułek z pieczarkami, tostów z serem i oczywiście cukrowej waty nie wiedział nigdy. Pożerane było wszystko, stojąc w kolejce po kebab bałem się, czy stojący za mną ludzie nie zaczną mnie wpierdalać z niecierpliwości. Jeżeli masz ochotę na sushi, to zapraszam do łowienia ryb w morzu. A tak, zapomniałem. Nie wejdziesz do morza, bo wszędzie są bakterie E.coli. Bosko.

Po dwóch dniach wyrzucania pieniędzy na frywolne rozrywki, przywitało nas słońce. W końcu plaża! Gdy człowiek odnajdzie już swoje miejsce w tłumie spasionych turystów, między starszymi panami w obcisłych slipach "na tatę z Polski", oraz samic morsów w bawełnianych stanikach, może zacząć kopać swój fort. Wpierw trzeba pozbyć się takich atrakcji jak: niedopałki, butelki, kubki, obsrane pieluchy, podpaski, kartony mleka z Danii, papierki, kawałki papieru toaletowego, zakrwawionych chusteczek higienicznych, korków, kapsli, etykiet, resztek jedzenia i oczywiście części martwych zwierząt. Jeżeli ktoś mi powie, że polska plaża jest czysta, to zapraszam w sezonie. Osobiście wsadzę my w ryj kilo piachu i przefiltruje go zębami kandydata.

Ciężko jest wypocząć na plaży, kiedy co dwie minuty trafia w Ciebie piłka zabawnych, wesołych i pijanych w trzy dupy plażowiczów. Jeszcze trudniej to zrobić, gdy z chorą i komercyjną dokładnością mijają Cię sępy z lodówkami, drące mordę "pyszneee kolby gotowanej kukurydzyyy!" "zimneee lodyyyy!" "orzeszki słonee i popcorrrnnn!". Nic tylko zrelaksować się i posłuchać szumu fal.
Dodajmy do tego dzieci drące mordy po polsku, niemiecku i rosyjsku. Właściwie to miałem codziennie zabieg w postaci czyszczenia ultradźwiękami. Naturalne, nadmorskie SPA&Wellness.

Jednym plusem tego wszystkiego było to, że wszędzie można było pić. Na ulicy, na plaży, na ławce. Gdzie chcesz. Jeżeli jesteś w części turystycznej, prawo o zakazie picia w miejscach publicznych przestaje obowiązywać. Nieważne czy masz 15 lat, czy prowadzisz za rękę dziecko – MASZ PRAWO SIĘ NAPIĆ. To jest prawo niezbywalne każdego Polaka.
Pierwszego dnia utopiłem swe smutki w takiej ilości alkoholu, że jak dziś o tym pomyślę, to teorie o wyższej tolerancji alkoholu przez Polaków i Rosjan są prawdziwe.
Poznałem masę fantastycznych ludzi, niestety nie pamiętam imienia żadnego z nich, bowiem wszyscy byli totalnymi wieśniakami, których nie rozumiałem, gdy do mnie mówili. Ale chwała Rosjanom, bowiem postawili nam drinki.

Jednak w morzu tej chujni, odnaleźć można też miłe akcenty. Lecząc kaca na następny dzień, dogorywając po zupce chińskiej i drapiąc swoje nogi do żywego mięsa (komarów było więcej niż obrońców krzyża), zadzwoniłem sobie dla jaj na audiotele. I kurwa, moi drodzy państwo, wygrałem 1000zł. Jednym telefonem. Tak z dupy. Odpowiedziałem na zagadkę na tablicy i wygrałem. Raz ciach. Fart, że chuj! Widać cała dobra karma, jaką wydaję codziennie na świat, musiała do mnie wrócić.

No więc ogólnie to się zjarałem, popiłem i ponaśmiewałem się z tłuściutkich ludzi i brzydkich dziewczyn. To moja ulubiona wakacyjna rozrywka, nie ukrywam.
Gdzie pojadę za rok – któż to wie! Może znów polskie morze? A może znów góry? A może Warmia? A może zostanę w Warszawie? A może policja znajdzie mnie w szafie, powieszonego na krawacie? Tak może być, nie ukrywam.

Grzegorz Barański

15.11.2016 09:54

Komentarze

18.11.2016 12:22
Mieszkam na morzem od urodzenia, dokładnie Władysławowo. Nawet my mieszkańcy, którzy w sezonie liczymy na zarobek z tych ludzi po kilku tygodniach a nawet dniach (tak było w tym sezonie) mamy serdecznie dość. W tym roku nad polskie morze przyjechała wieśniacka śmietanka 500+. Co kilka dni znalazł się delikwent totalnie najebany, który miał problem albo po prostu osoba, która uwielbia się kłócić. Nie można było się nudzić pracując w zwykłym saloniku prasowym xDMasz całkowitą rację, tak wygląda sezon nad polskim morzem.Przyjedz poza sezonem. Jest spokojniej, taniej i można zjeść świeżą rybę bo kończy się zakaz połowów.
MonikaKułaga, 16.11.2016 11:55
Wspaniały tekst, jak zawsze! :)
KonradWieczorek, 15.11.2016 18:16
Mieszkam w Trójmieście, wszystko co opisujesz występuje również poza plażą. Takiej ilości tandety nie zobaczysz nigdzie indziej.Chcesz odpocząć nad zbiornikiem wodnym mocząc swe tłuszcze i smutki w wodzie? Jedź nad prywatną plażę ,gdzie wszystko jest czyszczone, a nie że strach iść nawet w grubych glanach po tym wysypisku nad morskim. Dziwi mnie że nadal ludzie tu jeżdżą.

Wgraj plik


Prześlij plik z komputera.
Niniejszym potwierdzasz, że posiadasz wszelkie niezbędne prawa do publikowanych przez Ciebie materiałów. W przypadku gdy dojdzie do złamania przez Ciebie praw osób trzecich lub publikowane materiały będą szkodliwe dla dzieci, zastrzegamy sobie prawo ich usunięcia w każdym momencie.

Zrób zdjęcie


Edytuj wideo


Dodaj komentarz


Zgłoś komenatrz


Czy naprawdę chcesz zgłosić ten komentarz jako nieodpowiedni?


cancelaboheader


cancelabotext


Szukaj



Subskrybuj kanał


Otrzymujesz powiadomienia o publikacji nowych filmów.



Czy na pewno chcesz to usunąć?

Kontrola Chromecast


zaloguj się na urządzeniu mobilnym


Odwiedź