Rodzaje Wigilii

 

Wigilia w domu to jedynie zwieńczenie kilku wigilii, które czekają nas w poprzedzającym tygodniu. Wszystkie są specyficzne i zawsze znajdzie się w nich coś do czego warto się dojebać, co też uczynię w tym felietonie xD

1) Wigilia Klasowa

Dorośli czytelnicy pewnie średnio już pamiętają emocje związane z wigilią w klasie, ale wróćmy na chwilę pamięcią do tych cudownych dni. Stulejarze i młode Karynki zebrane w klasie po lekcjach, sztuczna choinka i tajemniczy Mikołaj z limitem hajsu na 30zł. Klasyk. Potem do sali wchodzi przebrany za Mikołaja kolega, który rozdaje paczki z listy i wszyscy pokazują sobie co dostali. Są czipsy i cukierki oraz napoje gazowane. Raj dietetyków. Nauczyciele albo nieobecni, albo najebani, albo znudzeni. Zawsze tworzą się grupki – fajnych kolesi z fajnymi dupami czyli elita klasy (najczęściej lekko przygłupia, ale dobrze wyglądająca), potem średniaki czyli takie ani przychlasty ani gwiazdy. No i lamusy z pizdami, najczęściej sama płeć męska. W tej ostatniej najczęstszymi prezentami są dezodoranty z kiosku firmy Bond, zestaw długopisów albo jakiś chujowy, nieśmieszny gadżet. Nikt nie kupuje nic trafionego, bo nikt tych ludzi nie zna. W średniej kategorii królują prezenty typu wymarzona książka albo ciuszek, bo koleżanki wymieniły się wylosowaną osobą niczym pokemonem, bo nikt nie chce kupować lamusom prezentów. W elicie były oczywiście prezenty, które ściągały uwagę wszystkich, bo były oryginalne i kupione za hajs rodziców. Pamiętam taką sytuację z liceum, tyle że dotyczącą urodzin – kolega (imiennik, jak na złość) miał urodziny dzień po mnie, więc prezenty dostaliśmy tego samego dnia. Oczywiście w jego urodziny a nie moje. On dostał żywego królika. Wszyscy prawie się zesrali ze szczęścia. Ja dostałem zestaw dezodorant+szampon. Z kiosku. Jakże wymownie powiedziane UMYJ SIĘ GRUBY CWELU. Przełknąłem to. Po dziś dzień trochę płaczę w nocy.


2) Wigilie firmowe
Prawdziwy festiwal spierdolenia, jeżeli pamiętacie dzielenie się w grupki w szkole, to tutaj są już prawdziwe obozy. Niby moment by pogadać z każdym, trochę się posocjalizować itp., ale gdzie tam xD Każdy trzyma się ludzi, których się (jako tako) lubi i toleruje. Wszyscy po godzinie rozchodzą się po firmie do innych pomieszczeń by urządzać tam swoje mini wigilie. I zaczyna się smarowanie, ale takie uważne, bo zawsze ktoś może wejść do pokoju i będzie pszypau xDD Jak w szkole kurwa. Oczywiście zawsze po kryjomu (później już otwarcie) leje się wóda. Każdy niepewnie, że niby tylko drineczek. Po dwóch godzinach grupka śmiałków i tak jest wysyłana na wyprawę po zdobycie kolejnego litra. Firmowe oblechy starają się zagadać niunie z innych działów, wszyscy czują się skrępowani od żenady. Jest moc. I najlepszy moment imprezy – rozmowa z szefostwem, które przykładowo nie pije (ultra kombinacja). Wiesz, że jebiesz wódą na kilometr, masz zamglony wzrok ale twardo napierdalasz o planach na przyszły rok jakby właśnie teraz to był NAJWAŻNIEJSZY KURWA TEMAT ŚWIATA. Wytrzymasz kurwa tak choćby godzinę. Szefostwo zawsze idzie wcześniej do domu, trochę jak z rodzicami, którzy zostawiają dzieci żeby mogły się napić bez skrępowania. I znowu dorośli, którzy są niczym dzieci. Nic się nie zmienia.

3) Wigilia dla znajomych
Właściwie takie spotkanie świąteczne ale ciężko powiedzieć o co w nim chodzi. Wymieniamy się podarunkami, ktoś coś ugotuje, ktoś przyniesie ciasto. Leje się wino albo coś mocniejszego. I ten wymuszony, świąteczny klimat xD "A co robicie na wigilię?" "Jedziemy do rodziny." NO TAK, TO JAK CO ROKU KURWA ALE ZAPYTAM XD ROZMOWA SIĘ KRĘCI. I typowy temat – plany na sylwestra. Bo przecież to jebane ciśnienie i mus imprezowania tego dnia nie odpuszcza nikogo. Każdy mówi, że ma dosyć ale po kryjomu czeka z twarda pałą w majtkach na pierwsze lepsze zaproszenie byle tylko nie siedzieć jak pizda w domu. Jak zaprosisz najlepszych znajomych to jeden chuj, miła posiadówa. Ale najgorzej jest jak ktoś organizuje wigilię dla znajomych z różnych kręgów, które się nie znają, O CHUJ. Normalnie założysz spodnie, tiszert i wyjebane, ale na takie wanity fery trzeba odjebać się w kozaki, futro z mamuta a na głowie fryzura, którą fryzjer napierdalał pół dnia. Prezenty dla gospodarzy czy dla wszystkich? Jebać, wezmę flotę aut w lizingu, jestem kurwa Oprą. Co ugotować? Sernik? CHYBA KURWA ŻARTUJESZ. Odpierdalasz babeczki truflowe z posypką z jadalnego złota z owocami kaktusa z Sahary. Musisz ŚWIECIĆ KURWA.

To wszystko oczywiście beka i przerysowanie, ale nie oszukujmy się – większość dodatkowych wigilii to spotkania, które na długo zostają w pamięci i najczęściej dzieje się na nich coś przyjebanego. Dlatego na nie chodzimy, tak mi się zdaje. Bo przecież nie dla prezentów za 30zł xD

Grzegorz Barański

21.12.2016 17:18

Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy.

Wgraj plik


Prześlij plik z komputera.
Niniejszym potwierdzasz, że posiadasz wszelkie niezbędne prawa do publikowanych przez Ciebie materiałów. W przypadku gdy dojdzie do złamania przez Ciebie praw osób trzecich lub publikowane materiały będą szkodliwe dla dzieci, zastrzegamy sobie prawo ich usunięcia w każdym momencie.

Zrób zdjęcie


Edytuj wideo


Dodaj komentarz


Zgłoś komenatrz


Czy naprawdę chcesz zgłosić ten komentarz jako nieodpowiedni?


cancelaboheader


cancelabotext


Szukaj



Subskrybuj kanał


Otrzymujesz powiadomienia o publikacji nowych filmów.



Czy na pewno chcesz to usunąć?

Kontrola Chromecast


zaloguj się na urządzeniu mobilnym


Odwiedź