Internetowy Fejm

 

Z internetowych fejmów wyróżniam trzy główne grupy, więc zacznijmy od najbardziej rasowej:

1. Typowy Fejmiak, czyli ci z dojebanym fejmem – to ten jutuber, który wbił jakimś cudem 500 tysięcy robiąc totalne gówno. Kręci swoją mordę każdego dnia, i o każdej porze dnia i nocy. Kupił pieczywo? O kurwa, będzie vlogasek. Poszedł na koncert? Robimy tygodniowego dailyvloga z relacją. Pogrzeb babci? No kurwa, farma lajków rusza pełną parą, oczywiście zajrzyjcie na insta i zlajkujcie selfie z trumną.
To ludzie, którzy zupełnie zatracili się w Internecie. Żyją nim. Istnieją właściwie już bardziej w sieci niż w rzeczywistości. Gdyby jednego dnia zamknąć im konta, skasować fanpage'a i wymazać ich twórczość z sieci to myślę, że 90% z nich spotkałaby ostra depresja. Ci ludzie najczęściej nie widzą niczego innego poza tworzeniem kontentu do sieci. Często nie przepracowali nawet tygodnia w normalnej pracy (okej, nie muszą, ale byłoby fajnie). To osoby, które stały się własną kreacją, postaciami które odgrywają. Na zjazdach i meetapach zawsze popierdolą, jakie to ciężkie jest życie jutubera, jak to podpisał 10 kontraktów reklamowych na podpaski, gumę do życia i kurwa żużel do wylewania na ulicę.
Nierzadko idzie tu w parze mocne odjebanie na punkcie hajsu. Jeżeli taki Fejmiak po półrocznym nagrywaniu zarabia przykładowo 10 tysięcy miesięcznie mając 17 lat (a są i lepsze przypadki) to zdaję sobie sprawę, że potrafi mocno odjebać, ale są granice. Wielu z nich traktuje innych ludzi, którzy najczęściej są ich widzami, jak gorszych od siebie. Ileż to razy słuchałem beki i naśmiewania się z własnych widzów, że to jebane dałny, dzieciarnia i w ogóle straszne lamusy mnie oglądają. Człowiek ma ciary na plecach od samego słuchania. Że też nie boją się, że ktoś ich nagra i puści to potem w sieć. Muszą mieć jaja ze stali albo kontrakty podpisane na następne 10 lat. Albo, co najbardziej prawdopodobne, są strasznymi frajerami, którzy myślą, że będą kręcić na YT filmy przez kolejne 10 lat. I to dopiero jest przerażające.

2. Awangarda non-streamowa czyli Wielcy Odmieńcy – tutaj lekki wyraz wstydu czy raczej nostalgii, bo sam wyszedłem z tej grupy byłem ongiś straszliwie dumny z bycia takim kurwa pseudo inteligentem, który jest lepszy od innych „bo on widzi, jaki jest świat i nie chce robić takiego samego gówna jak inni”. To najczęściej tacy zjebani outsiderzy, którym nie wyszło w poezji albo w pisaniu czy innym artystycznym gównie i starają się przekuć ciśnienie artystyczne w formie jutubowego kontentu. Oczywiście samym słowem kontent gardzą, bo oni nie są rasowymi jutuberami, tylko TWÓRCAMI xD (dokładnie tak samo określam sam siebie, więc wiem o czym pierdole). Generalnie to rzadkie albo bardzo charakterystyczne jednostki, osiągające dużą popularność w dość ciasnym gronie. Tacy ludzie rzadko kiedy będą influencerami (ta nazwa, kurwa xD) bo są ponad to. Chełpią się tym, że jeszcze się „nie sprzedali” i po prostu tworzą z pasji. To wszystko oczywiście po części prawda, bo sam potrafię jeszcze tworzyć mnóstwo materiałów, które po prostu chcę stworzyć z osobistej potrzeby, ale zdaję sobie sprawę z tego, że czasem trzeba „się sprzedać”, bo bez robienia tego człowiek po prostu nie wyżyje.
Prawda jest taka, że takich ludzi nie doścignęło jeszcze życie. To tacy naturalni marzyciele, utopiści i leniwi orędownicy starych, znanych już każdemu prawd tyle, że przedstawionych w nowej formie. Do takich ludzi mam sentyment, bo są z mojego środowiska i aż przykro mi patrzeć, gdy zaczynają się zacierać, lekko zanikać i przechodzić niekiedy wymuszoną – na nich – metamorfozę. Będąc w mainstreamie ciężko jest zachować swój dawny pazur. Wierzcie mi na słowo.

3. Celebryckie Pionki czyli: znam go znikąd – fascynujący typ twórcy. To osoby, których kanały są przeciętne, właściwie mało znane, często małe i nie rozwijane. A jednak takie osoby są z jakiejś racji kurewsko rozpoznawalne. Ich broń jest oczywiście jedna – crossowanie się z każdym. Nie mówię, że to najczęściej dziewczyny ale.. to najczęściej dziewczyny. Do tego TE ŁADNE. Wiecie ocb, idolki każdego stulejarza. To takie efemeryczne istotki z sieci, zawsze piękne na zdjęciach, zawsze delikatne i urocze na filmikach. Zawsze jakby niedostępne, ale jednocześnie obecne w życiu każdego wyjadacza jutuberowskich treści. Są obecne na wszystkich największych kanałach, znasz ich ksywę albo nawet imię i nazwisko, ale w sumie nie wiesz, co takiego konkretnego robi w sieci. Gdy odkrywasz kanał takiej osoby zdajesz sobie sprawę, że wolisz ją oglądać u kogoś innego.
To piękne, gdyż Ci ludzie zarabiają często hajs dzięki pracy i wysiłkowi innych, dużych kanałów. Wiem, bo sam chętnie korzystam z takich osób i nie mam nic przeciwko, skoro ktoś się klika to czemu nie?
Boli mnie jednak niekiedy ta leniwość, ta pewność siebie że „jeśli nie tutaj, wystąpię tutaj, co za różnica, i tak mnie poznają”. Mam czasami wrażenie, że te osoby uprzedmiotawiają same siebie, traktują swoją twarz i personę, jak produkt ale nie na zdrowych zasadach, jak choćby modelki, tylko na argumentach „MUSZĘ MIEĆ FEJM, BO BEZ TEGO JESTEM NIKIM I NIE CHCE MI SIĘ PRACOWAĆ”.
Szkoda, bo wiele z takich osób ma charyzmę by tworzyć coś naprawdę swojego, unikatowego i oryginalnego. Ale nie korzysta z tego, bo łatwiej przyjść na gotowy plan, dostać scenariusz, wystąpić i zebrać taki sam fejm za to, że ma się ładną buzię. No ale to już wybór każdego z osobna.

Nie chcę tutaj wpierdalać się w umysły innych ludzi, piszę jedynie o swoich odczuciach. Jest oczywiście mnóstwo jutuberów całkiem normalnych, przyzwoitych, miłych, uczciwych, nie łasych na tanie komplementy i nic nie znaczący fejm gawiedzi. Ale takich ludzi jest naprawdę mało. I w tym dziś leży problem polskiego YT – w braku ludzi, którzy szanują samych siebie, swoich widzów i mają jeszcze głowę na karku, bo wiedzą, że poza Internetem istnieje normalne życie.
I tychże twórców pozdrawiam. Nie ważne czy mają milion subów czy 100. Keep it real.

Autor: Grzegorz Barański

24.08.2016 10:44

Komentarze

ramzesmt, 25.08.2016 23:46
Rozumiem ten tekst dzisiaj. Parę lat temu gardziłem osobami, które sprzedały się. Obecnie wiem jak świat wygląda i doceniam twoją ciężką pracę. Kiedyś miałem żal do Dakanna, ale teraz jeszcze bardziej go szanuję.
Człowiek1989, 30.08.2016 17:11
Nie istnieje coś takiego jak sprzedanie się to wymyśli debile którzy nie potrafią zarobić i tyle . Zarabianie hajsu zawsze jest dobre i pozytywne :) nie ważne jak i gdzie

Wgraj plik


Prześlij plik z komputera.
Niniejszym potwierdzasz, że posiadasz wszelkie niezbędne prawa do publikowanych przez Ciebie materiałów. W przypadku gdy dojdzie do złamania przez Ciebie praw osób trzecich lub publikowane materiały będą szkodliwe dla dzieci, zastrzegamy sobie prawo ich usunięcia w każdym momencie.

Zrób zdjęcie


Edytuj wideo


Dodaj komentarz


Zgłoś komenatrz


Czy naprawdę chcesz zgłosić ten komentarz jako nieodpowiedni?


cancelaboheader


cancelabotext


Szukaj



Subskrybuj kanał


Otrzymujesz powiadomienia o publikacji nowych filmów.



Czy na pewno chcesz to usunąć?

zaloguj się na urządzeniu mobilnym


Odwiedź