Moja życiowa pasta

 

Jak wiecie wychowałem się na Yelonkach. Blokowisko takie jak każde inne, beton na betonie, trzepaki i w chuj dzieciaków. Wszyscy klepali słodką biedę, ale kiedy ma się 13-14 lat, masz na to wyjebane. Liczy się 5zł na czipsy i colę, ewentualnie extra hajs na kapiszony. Po osiedlowych podwórkach biegały bandy dzieciaków. Ja należałem do tych „z lazurowej” (od nazwy ulicy). Generalnie byliśmy lekkimi nerdami, choć w osiedlowej hierarchii nie byliśmy na dnie.
Z racji, że ten wiek to wiek dojrzewania, dziewczyny powoli przestawały być głupie, a zaczynały być „fajniejszymi kolegami” bo miały to COŚ. Amantem nigdy nie byłem więc byłem niewidzialny dla 90% dziewczyn. Prócz jednej – Alicji. Dziś wiem, że była co najwyżej 6stką, ale dla mnie była boginią osiedla. Rzucała kamieniami jak chłopak, biła się niczym lwica i jako pierwsza dziewczyna w moim życiu powiedziała przy mnie słowo na K. Słowem okrutnie stulejarska miłość osiedlowa.
Przez cały lipiec starałem się zagadać, podejść, cokolwiek. Nie należała do naszej paczki, a zadawanie się „z innymi” było wtedy zdradą stanu (kurwa jakie to było przyjebane). Wiedziałem jednak, że Alicja wieczorami przesiaduje na ławce koło parkingu tuż naprzeciwko mojej klatki. Ponieważ miałem wtedy jeszcze swojego ukochanego psa Szacha (dalmatyńczyk, na pewno przewinął się nie raz w Owcach), postanowiłem skorzystać z okazji i wyjść „na spacer”.
Ręce miałem spocone jak ksiądz przy zdejmowaniu tornistra, ale spiąłem dupę i zacząłem iść w jej kierunku. Spojrzała na mnie swoimi niebieskimi oczami (chyba niebieskimi bo w sumie już nie pamiętam xD) i obdarowała mnie lekkim uśmiechem. Być może ironicznym, bo pewnie biła niezłą bekę z grubaska w chujowych glanach, który stara się wyglądać fajnie z bohaterem bajek Disneya. Ale chuj, stulejarstwo było we mnie silne.
Powiedziałem cześć, udając że niby na kogoś czekam, że przechodzę, że spaceruje czyli kręciłem się jak debil w lewo i prawo. Na twarzy kamień i niby wyjebanie. Brakowało mi tylko brody i fedory. Po wymianie kilku słów Alicja spojrzała na zegarek i powiedziała coś co wjebało mnie w ziemię:
- Spotkajmy się tutaj jutro o tej samej godzinie, dobra?
Rzuciłem tylko „spoko” kiedy moja młodzieńcza bogini minęła mnie bez słowa i zniknęła za blokiem.
Całą noc myślałem o spotkaniu zastanawiając się „o co kurwa chodzi”. Czy to możliwe, że się jej spodobałem? Wątpliwe. Więc to pułapka żeby zrobić ze mnie debila? Niewykluczone (nie pierwszy raz).
Zdecydowałem się jednak pójść. Raz kozie śmierć.
Następnego dnia, o wyznaczonej godzinie, zjawiłem się. Alicji nie było. Poczekałem 10-15 minut i zacząłem się zwijać, myśląc sobie „czego się spodziewałeś”. Ale nagle słyszę „Grzesiek, czekaj!”
Jest, wychodzi z osiedlowych krzaków (tak, kurwa, z krzaków), ujebana w jakimś błocie czy innym szajsie. Uśmiech na twarzy, białe zęby i te oczy, ja pierdole. Niebo.
Zaczęliśmy gadać jak starzy znajomi chociaż rozmawiałem z nią drugi raz w życiu. Gadaliśmy o szkole, o starych, o posiadaniu psa, o debilach z osiedla – słowem o wszystkim o czym gadają dzieciaki (czyli straszne pierdoły, ale wtedy ważne). Alicja okazała się być o wiele ciekawszą dziewczyną niż tylko chłopczycą z Raginisa (też ulica).
Spotkaliśmy się jeszcze z 3, może 4 razy. Nie pamiętam za chuj o czym konkretnie potem gadaliśmy ale wiem, że nie było dla mnie świata poza Alicją. W końcu zdecydowałem się na krok, który miał mnie uwolnić z friendzona – POPROSIĆ O CHODZENIE XDD
Jak wiecie, dla kogoś kto jest grubym debilem, takie wyzwanie to praktycznie życiowy achievement. Ale ponieważ miałem w życiu tylko Gwiezdne Wojny, to albo to albo przegryw do końca życia. Trzeba spróbować.
Na kolejnym spotkaniu, po krótkiej rozmowie, wyjechałem z tekstem, jak gdyby nigdy nic:
- Ej, chcesz być moją dziewczyną?
Na twarzy Alicji pojawił się uśmiech, który zwiastował moje wieczne szczęście, ale zgasł w ciągu 2 sekund. Pojawił się smutek i pustka. Aż mnie sparaliżowało. Poczułem się jakbym ją obraził tą propozycją. Zacząłem się wykręcać mówiąc, że żartuję (co było żenuncją jeszcze większą), ale Alicja nie odpowiadała. Po chwili wstała i po prostu poszła w pizdu. Myślałem, że się rozpłaczę, ale chuj, glany i bojówki zobowiązują xD
Wróciłem do domu i zacząłem planować swoje samobójstwo, nie no żart, ale byłem totalnie rozjebany emocjonalnie, cały świat zdawał się zawalić. Nie mówiąc, że w szkole szło mi chujowo, to jeszcze spierdoliłem sobie wakacje. GLASYG.
Następnego dnia wstąpiła we mnie nowa siła i postanowiłem coś zrobić z zaistniałą sytuacją, a przynajmniej wiedzieć na czym stoję i co zjebałem. Zacząłem zakładać buty, z zamiarem pójścia pod jej klatkę i skorzystania z domofonu, kiedy nagle zadzwonił telefon. Odebrała matka i woła mnie:
- Grześ, Sali do Ciebie.
Sali, a dokładniej Sandra, była lekko niedojebaną koleżanką z klasy, którą lubiłem, ale była mi obojętna głównie z powodu koloru włosów – była bowiem ruda. Ale chuj, była to jedna z niewielu dziewczyn, które w ogóle się do mnie odzywały. Ksywa Sali była nadana przez jej własnych starych, którzy bardzo chcieli żeby ich dzieciak miał imię ‘hamerykańskie’ ale wtedy urzędy za chuj nie dawały rejestrować obcych imion.
Podbiegłem do telefonu i biorąc słuchawkę na kablu (pamiętacie kurwa?) schowałem się za winkiel do kuchni i pytam grzecznie „co chcesz”. Na to Sali mówi:
- Pewnie słyszałeś o Alicji...
Pobiegłem do okna i spojrzałem na zewnątrz. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Wielka limuzyna podjechała pod blok Alicji.
Nie wiedziałem gdzie wyjeżdża i dlaczego.
Pewnie miała powody, ale w sumie nie chciałem wiedzieć.
Bo przez 24 dni mieszkałem koło Alicji.
24 dni czekania na szansę żeby powiedzieć jej co czuję.
Od teraz musiałem przyzwyczaić się do tego, że nie mieszkam już koło Alicji.

Grzegorz Barański.

07.09.2016 16:12

Komentarze

WamilKiśniewski, 03.10.2016 15:29
Nie czaje. Że karawan? Może mam zanik mózgu ale serio nie wiem o co chodzi z tą końcówką.
12.09.2016 20:20
Zakończenie ... Nie spodziewałam sie
ramzesmt, 12.09.2016 12:17
No, no. Aż mnie zatkało. Szanuję w chuj.
MrAntex, 09.09.2016 22:21
Kurde, szokujące zakończenie,serio.
Akkarin, 09.09.2016 00:16
Faktycznie mówiłeś o tym prawie tymi samymi słowami.

Wgraj plik


Prześlij plik z komputera.
Niniejszym potwierdzasz, że posiadasz wszelkie niezbędne prawa do publikowanych przez Ciebie materiałów. W przypadku gdy dojdzie do złamania przez Ciebie praw osób trzecich lub publikowane materiały będą szkodliwe dla dzieci, zastrzegamy sobie prawo ich usunięcia w każdym momencie.

Zrób zdjęcie


Edytuj wideo


Dodaj komentarz


Zgłoś komenatrz


Czy naprawdę chcesz zgłosić ten komentarz jako nieodpowiedni?


cancelaboheader


cancelabotext


Szukaj



Subskrybuj kanał


Otrzymujesz powiadomienia o publikacji nowych filmów.



Czy na pewno chcesz to usunąć?

Kontrola Chromecast


zaloguj się na urządzeniu mobilnym


Odwiedź