Polacy przy świątecznym stole

Jak co roku o tej porze w serwisach publicystycznych czy informacyjnych, pojawiają się dziesiątki felietonów pt.: Polacy podzieleni na święta! Albo: Rozłam przy świątecznym stole! I ja się kurwa pytam: po co napędzać karuzelę nienawiści, kiedy w realu zdecydowana większość z nas ma na to wyjebane? Szczególnie, gdy przed nosem mamy miskę z pierogami a na deser będzie pyszny sernik?
Podstawowe zasady kultury w Skandynawii mówią o dwóch zakazanych tematach, których nie porusza się nawet przy rodzinnym stole – zarobki oraz poglądy polityczne. U nas te tematy są szlifowane jeszcze przed rozpoczęciem biesiady. Całkowicie rozumiem, że ktoś ma problem żeby usiąść z pojebaną babcią do stołu, która między wpierdalaniem karpia a zapitką z wódy będzie głosiła hasła: "pedały do gazu" czy "nie przepadam na żydami". Sam kiedyś się tym strasznie irytowałem (choć tak hardcorowe hasła nie padały w mojej rodzinie, to nie brakowało ostrych słów drugiej stronie barykady światopoglądowej). Starałem się wchodzić w dyskusję, ale to było jak rzucanie grochem o ścianę. Dziadkowie mają swoje poglądy i już. Rodzice zawsze powtarzali: "Nie kłóć się z dziadkami, oni są w takim wieku, że mogą mówić co chcą". Nie rozumiałem tego za chuj. No bo jak to, czemu wiek ma być kartą przetargową w dyskusji z młodszym pokoleniem? Nie błyszczą przecież wiedzą w tym temacie, doświadczenia nie zdobywali studiując socjologię czy politologię, więc czemu miałbym nie dyskutować?
Ale potem się nauczyłem – bo nie warto. Nie ma sensu. Babcia chce widzieć w mędrcach z Syjonu wrogów swojej ojczyzny, niech sobie widzi. Już mnie samemu w wieku 30 lat jest czasami ciężko zmienić swój pogląd na dany temat, co dopiero będzie jak będę miał 8 dych na karku. Zaczynam to po prostu rozumieć. Ale wracając do tematu świątecznych pogadanek. Zrobiłem mały audyt wśród znajomych (zapytałem przez fejsa, taki ze mnie dziennikarz xD) i okazało się, że nikt na tematy polityczne przy stole nie rozmawia. Potem czytam wspomniane felietony na serwisach i czytam przykłady ludzi, którzy wręcz rezygnują z udziału w Wigilii, bo nie są w stanie znieść rozmów politycznych. Kurwa serio? Przecież najważniejszą cechą, jaką można się wykazać podczas takich spotkań to po prostu zamknąć ryj. Nic prostszego. Wiem, że boli. Wiem, że korci żeby wyjechać zebraną wcześniej wiedzą w danym temacie, szczególnie że teraz w kraju jest naprawdę gorąco, ale po co? Jest żarcie, prezenty, choinka, czasami śnieg za oknem. Po co sobie psuć humor?
I tego właściwie życzę wszystkim czytającym – wyluzujcie przy rodzinnym stole. Pamiętajcie, że Wasze poglądy mogą wydawać się innym tak samo absurdalne jak starszyźnie.
Grzegorz Barański

 

Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy.

Wgraj plik


Prześlij plik z komputera.
Niniejszym potwierdzasz, że posiadasz wszelkie niezbędne prawa do publikowanych przez Ciebie materiałów. W przypadku gdy dojdzie do złamania przez Ciebie praw osób trzecich lub publikowane materiały będą szkodliwe dla dzieci, zastrzegamy sobie prawo ich usunięcia w każdym momencie.

Zrób zdjęcie


Edytuj wideo


Dodaj komentarz


Zgłoś komenatrz


Czy naprawdę chcesz zgłosić ten komentarz jako nieodpowiedni?


cancelaboheader


cancelabotext


Szukaj



Subskrybuj kanał


Otrzymujesz powiadomienia o publikacji nowych filmów.



Czy na pewno chcesz to usunąć?

Kontrola Chromecast


zaloguj się na urządzeniu mobilnym


Odwiedź